Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksmisja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksmisja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 kwietnia 2011

eksmisja z mieszkania

Trafiła się kolejna okazja. Extra! trzeba iść ja sprawdzić. Poszedłem.

Podczas dorgi przemyślenia. Osiedle nie jest fajne, w sumie jedno z najgorszych, pomimo, ze blisko do centrum miasta. Bloki 4piętrowe, PRL, płyta. Cena za mieszkanie tez bez rewelacji. W sumie bez sensu tam iść. Ale czego człowiek nie robi dla dodatkowego doświadczenia? Spacer zieloną alejką źle mi nie zrobi ;-)

Okazało się, ze mieszkanie znajduje się na ostatnim piętrze z 4. Szit. Klatka schodowa - schodami dookoła. Na barierkach sznurki na pranie. I smród obiadów. Coś czego niecierpie w blokach (!).

Mieszkanie przedmiotowe troche przypomina zamek... W najwyzszej wiezy, w ostatnim pokoju... była królewna... ;-)

Po dotarciu na samą górę, obok drzwi na barierce wiszą 2 t-shirty, czarne, przepocone. Mało przyjemny widok :/

Pierwszy dzwonek - nic. Drugi dzwonek - słychać poruszenie przy drzwiach i otwieranie zamka. Otwiera starowinka, babcia, niestety nie królewna ;-)

Nowością dla niej było, że mieskzanie zajął komornik, że będzie na licytacji. Jak to? Tu są długi? Pani mieszka z mężem, i dwoma synami 40+... Śmierdzi patologią. Mieszkanie jest na jednego z synów. Babcia twierdzi, że ona ma tu "dożywotkę". W księdze wieczystej niestety nie ma o tym wzmianki. Babcia nic nie wie co przychodzi w listach do syna, nie interesowała się tym. No bo po co? Wszystko jest w porządku.
Obawiam się, że dojdzie do niezłej rozmowy między babcią a jej synami... I wszystko przeze mnie! Uświadomiłem kogoś, kto miał o niczym nie wiedzieć...
I jeszcze naraziłem się synowi, właścicielowi i dłużnikowi, bo zostawiłem babci wizytówkę...

Krótkie pytanie do babci, co zrobi jak kupię to od komornika, ja, lub ktoś inny? Odpowiedziała pytająco:
to co z nami będzie? Eksmisja na śmietnik?

Szkoda takich ludzi. Takie życie. Trudno. Nie ma, że boli.

Nikt tego nie kupi, nie w tej cenie, nie w tej lokalizacji, i nie z tyloma ludźmi na pokładzie. Nawet na drugiej licytacji, której za kilka miesięcy będzie trzeba wyglądać.

czwartek, 10 lutego 2011

sens licytacji

Mieszkanie w centrum miasta, w samym sercu. Cena ? Fantastyczna! Wywoławcza z pierwszej licytacji = połowie wartości mieszkania z rynku wtórnego. Może nawet mniej. Remont konieczny.

Niestety inwestycyjnego sensu to nie ma. Nikt tego nie kupi.

Przed licytacją od dłużnika kupić sensu nie ma, bo zadłużenie jest wyższe niż wartość mieszkania. Do licytacji więc by doszło... Kupienie na licytacji też nie ma sensu - dłużnik (ur. 1984) może i by się wyprowadził. Ale jego rodzice nie. Ojciec w ubraniu robotnika budowy/drogowca razem z żoną opiekują się matką, babcią dłużnika. Ojciec powiedział, że matki nie weźmie z domu. Ale się nie wyprowadzi, bo jest tu zameldowany, bo to jego dom, bo nie ma gdzie... Na wszystko jest sposób. Babcię mogą wziąć ze sobą rodzice do mieszkania, które wynajmą. Ale kto im wynajmie mieszkanie? Są dłuznikami, pewnie widnieją w KRD itp.

Poza tym, trzebaby się nastawić na długofalowe działanie, eksmisję, być może przyjazd programu UWAGA, w razie gdyby dłużnik chciał zrobić SKANDAL z jego "bezprawną" eksmisją w inne miejsce.

Pomińmy jego, ale kto ma serce zrobić to z jego leciwą matulą...?