Pokazywanie postów oznaczonych etykietą licytacja komornicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą licytacja komornicza. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2011

sadowykomornik.pl to oszust ?











UWAGA ! ! !

www.licytacje-komornicze.eu
www.sadowykomornik.pl

Dla celów historycznych pozwoliliśmy sobie zrobić print screeny, gdyby nagle zniknęły ;-)

Ten człowiek pod dobrze dobranymi słowami może próbować Was oszukać! Nie chcemy pisać, że Was oszukuje, ale to co robi daje jeden kierunek myślenia...

To co się nie zgadza z ogólnymi normami i zasadami licytacji komorniczymi nieruchomości:

1. na pierwszej licytacji komorniczej nigdy nie ma 50% oszacowania.
2. te licytacje prowadzi ta firma, w kancelarii komornika, i pod jego nadzorem. W "egzekucji z nieruchomości" w rozumieniu KPC licytację prowadzi komornik pod nadzorem sądu, w budynku sądu (z wyjątkami).
3. postąpienie minimalne 5000 zł. Znowu lipa. Standardowo postąpienie wynosi minimum 1% ceny wywołania.
4. żadna z tych nieruchomości nie jest zajęta przez komornika = nie prowadzi się wobec tych nieruchomości żadnego postepowania egzekucyjnego.
5. w księdze wieczystej brak wpisów w dziale IV "hipoteka", w większości zajętych nieruchomości w dziale IV widnieją hipoteki.
6. księgi wieczyste tych nieruchomości są generalnie czyste, jasne, klarowne, z uregulowanym stanem prawnym.
7. akt notarialny - w przypadku egzekucji z nieruchomości własność nabywamy poprzez przysądzenie własności poprzedzone udzieleniem przybicia. Nie ma żadnego aktu notarialanego.


Te "licytacje komornicze" nie są licytacjami komorniczymi w potocznym rozumieniu, a zwłaszcza w rozumieniu KPC. Zostały tak nazwane, ponieważ są prowadzone w kancelarii komornika i pod jego nadzorem. To wyszukany chwyt marketingowy!
Człowiek ten, chcąc pokazać światu, że na licytacjach można kupić okazje i perełki stworzył coś, co nazwał licytacją komorniczą, ale to coś nie jest licytacją komorniczą na której można kupić okazję.
Dodam więcej - u komorników rzadko są okazje. Trzeba się znać na rynku nieruchomości, na prawach rzeczowych, na windykacji, wierzytelnościach, podatkach, żeby umieć rozróżnić okazję od pseudookazji.
Trzeba się nieźle naszukać wśród setek, tysięcy obwieszczeń z całej Polski, aby znaleźć tę okazję.
Czasem łatwiej taką okazję samemu wykreować, dobrze negocjując warunki nabycia.

Na zasadzie chwytaj okazję póki jest! Ktoś kto się nie zna nie zauważy różnicy w ofercie która widnieje na tej stronie.

Dla nas, to co widnieje na tej witrynie internetowej to ewidentna ściema psychologiczna.
Kto nie umie czytać, ten nie zwróci uwagi, pomimo, że to śmierdzi co czuć od razu.
Zanim zaryzykujesz i podpiszesz cokolwiek dla tej firmy - udaj się do osoby, która zna się na rynku nieruchomości, zwłaszcza egzekucji z nieruchomości w trybie z Kodeksu Postępowania Cywilnego.

Na szczęście, w naszej opinii, takich nieruchomości nie kupują laicy, stąd watpimy, żeby się nacieli. Choć... stare mafijne powiedzenie mówi, że frajer zawsze się znajdzie.

Też możemy sobie zrobić licytację tego typu. Swojej nieruchomości. Oszacujmy sobie swoje 40m2 na Mokotowie na dom na np. 1'500'000 PLN i na licytacji będzie do kupienia za 1/3 wartości! Kupuj, okazja!

W naszej skromnej opinii to naciąganie frajerów, ale UWAGA! Właściciel tego przedsięwzięcia (swoją drogą młody stażem pośrednik w obrocie nieruchomościami co można sprawdzić tutaj nr jego licencji: ), może się z tego zarzutu wybronić (widziałeś zasady, regulamin, podpisałeś oświadczenie, więc o co Ci chodzi?). On chce z(a)robić kasę na osobach nieznających się na specyfice tego obszaru. Dla nas to podlega pod oszustwo.

Chłonność terenu przykładową też możemy sobie zrobić i ładnie marketingowo ją pokazać na grafikach ;-)

Uważajcie na takie rzeczy, czytajcie regulaminy i umowy!

piątek, 29 kwietnia 2011

czy u komornika są okazje?

I jest! Extra!
Mieszkanie w centrum miasta. Świetnie położone. 3cie piętro. ok. Środkowe. Mieszkanie narożne NW. Małe 17m2. Mieszkania na piętrach 1 i 2 są większe. Duzo wieksze. Na 3cim piętrze mieszkań jest chyba z 8. Na samym 1 i 2 łącznie 7. Ogromna różnica. Nawet wygląd pięter się różni. Wywiad z sąsiadami zrobił swoje. Sąsiadka wszytsko wyśpiewała. Gość ma ogromne długi. Nie chcą go w bloku. Najgorsza persona. Pije, zbiera złom, puszki i z tego się utrzymuje, wychodzi wcześnie rano, bardzo późno wraca, zalany. Często sprowadza kolegów, i współnie w melinie piją.
Skrzynka opcztowa pełna na maxa. Same awiza i rachunki. Pan chyba nie ma zamiaru za nic płacić. Nigdy. Potwierdza to fakt, że lokal zamieszkuje patologia, której nikt nie chce. Problemu społecznego z eksmisją więc nie będzie.
Jest w sumie tylko jeden minus tego lokalu. A raczej całego piętra. Wspólna łazienka.
Ale... tu ukryty chaczyk, i wartość. Lokale na 1 i 2 piętrze mają swoje łazienki. Na 3cim piętrze, wg słów sąsiadki, kogo było stać, to w porozumieniu ze wspólnotą zrobili sobie swoje łazienki.
A jaka cena tego lokalu? Odpowiednia. Oszacowany na ok 65% jego wartości rynkowej gdyby miał swoją łazienkę. Wywoławcza niższa, więc jest o co walczyć. Wywoławcza ok 49% jego wartości rynkowej gdyby miał swoją łazienkę.

eksmisja z mieszkania

Trafiła się kolejna okazja. Extra! trzeba iść ja sprawdzić. Poszedłem.

Podczas dorgi przemyślenia. Osiedle nie jest fajne, w sumie jedno z najgorszych, pomimo, ze blisko do centrum miasta. Bloki 4piętrowe, PRL, płyta. Cena za mieszkanie tez bez rewelacji. W sumie bez sensu tam iść. Ale czego człowiek nie robi dla dodatkowego doświadczenia? Spacer zieloną alejką źle mi nie zrobi ;-)

Okazało się, ze mieszkanie znajduje się na ostatnim piętrze z 4. Szit. Klatka schodowa - schodami dookoła. Na barierkach sznurki na pranie. I smród obiadów. Coś czego niecierpie w blokach (!).

Mieszkanie przedmiotowe troche przypomina zamek... W najwyzszej wiezy, w ostatnim pokoju... była królewna... ;-)

Po dotarciu na samą górę, obok drzwi na barierce wiszą 2 t-shirty, czarne, przepocone. Mało przyjemny widok :/

Pierwszy dzwonek - nic. Drugi dzwonek - słychać poruszenie przy drzwiach i otwieranie zamka. Otwiera starowinka, babcia, niestety nie królewna ;-)

Nowością dla niej było, że mieskzanie zajął komornik, że będzie na licytacji. Jak to? Tu są długi? Pani mieszka z mężem, i dwoma synami 40+... Śmierdzi patologią. Mieszkanie jest na jednego z synów. Babcia twierdzi, że ona ma tu "dożywotkę". W księdze wieczystej niestety nie ma o tym wzmianki. Babcia nic nie wie co przychodzi w listach do syna, nie interesowała się tym. No bo po co? Wszystko jest w porządku.
Obawiam się, że dojdzie do niezłej rozmowy między babcią a jej synami... I wszystko przeze mnie! Uświadomiłem kogoś, kto miał o niczym nie wiedzieć...
I jeszcze naraziłem się synowi, właścicielowi i dłużnikowi, bo zostawiłem babci wizytówkę...

Krótkie pytanie do babci, co zrobi jak kupię to od komornika, ja, lub ktoś inny? Odpowiedziała pytająco:
to co z nami będzie? Eksmisja na śmietnik?

Szkoda takich ludzi. Takie życie. Trudno. Nie ma, że boli.

Nikt tego nie kupi, nie w tej cenie, nie w tej lokalizacji, i nie z tyloma ludźmi na pokładzie. Nawet na drugiej licytacji, której za kilka miesięcy będzie trzeba wyglądać.

środa, 20 kwietnia 2011

zwrot wadium

Licytowałem żej stolicy, zalicytować sobie działeczkę, od komornika. Wpłaciłem wadium w kancelarii komorniczej. Pojechałem do sądu. Zaczęła się licytacja. Świetna była! Komornik zrobił kawał dobrej roboty. W trakcie zrezygnowałem z licytowania, choć bez problemu bym ją kupił. Czasem lepiej wybrać mniejsze zło ;-)

Z licytacji wyszedłem po "uderzeniu młotka" i przed wydaniem przez sędziego postanowienia o udzieleniu przybicia. Od razu udałem się do kancelarii komorniczej, celem odebrania wpłaconego wadium. Miła i ładna pani zrobiła KP i otrzymałem kasiorkę z powrotem. :-) Miło :-)

A co by było gdybym wygrał licytację, zawnioskował o udzielenie przybicia w innym terminie a następnie szybko udał się do kancelarii celem odebrania wadium? Panie w kancelarii uwierzyły mi na słowo, ze nie wygrałem licytacji!

poniedziałek, 28 marca 2011

asesor komorniczy

Wybrałem się dziś na standardową objazdówkę po nieruchomościach komorniczych. Trafiło się znowu kilka okazji, szkoda że nie znam tylu osób z gotówką :/ Na jedną z okazji chetni są sąsiedzi, co dobrze wróży. Potrzebują pomocy, a ja chętnie jej za odpłatnością udzielę ;-). Ale, żeby wiedzieć na 100% że to okazja, i wszystko ludziom wyjaśnić, należy przejrzeć dokumenty. Udałem się więc do kancelarii komorniczej. A tu asesor, który już mnie zna, powiedział, że dziś nie ma czasu bo: "mam dużo innej roboty, jutro od 10-16". Podniósł mi ciśnienie, nie powiem. Ale przyjade jutro o 10 rano, kawy nie dam mu wypić, a sam wypiję wcześniej meliskę ;-)

Jeśli bardzo będzie upierdliwy i niegrzeczny, to poproszę go również o przedstawienie akt sprawy komorniczej. Zgodnie z art. 953 KPC każdy potencjalny zainteresowany ma taką możliwość. Jeśli nie bedzie chciał, to poświęcę 100 zł na skargę na czynności komornika. I licytacja może nie dojdzie do skutku ;-)

piątek, 25 lutego 2011

rodzina wykorzystuje dziadka=dłużnika?

2 dni temu znalazłem fantastyczną okazję, przynajmniej cenowo była swietna, do póki nie przejrzałem dokumentów. "mieszkanie" = spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego, jest KW, wierzyciel to spółdzielnia, dłużnik ma 71 lat. Leciwy dziadek. Cena: na pierwszej licytacji oczywiście 0,75 wartości oszacowania, ale po krótkim przeliczeniu wychodzi, że jest to 2/3 wartości za którą by się je sprzedało. Czy cholernie atrakcyjna cena! Dużo poniżej wartości!

Gdzie problem? Ano... tam gdzie zazwyczaj. Mieszkanie jest zamieszkałe. Myślałem, że używa go tylko dziadek. Ale mieszka w nim razem z córką i wnukiem. Dziadek jest dłużnikiem, i chyba w rodzinie ma niewiele do gadania. Jego łóżko w tym 27metrowym kwadracie jest przy kaloryferze, pod oknem, w kuchni!, dwa łóżka są w jedynym pokoju. Układ mieszkania:



Stan mieszkania: do kapitalnego remontu.

Lokalizacja: świetna.

A już myślałem, że pomogę dziadkowi spłacić zadłużenie przed licytacją. Nie wykluczone, bo troche na to wskazuje, że rodzina go wykorzystuje. Pomimo syfu, w mieszkaniu były nie tanie sprzęty. Aż dziw, ze komornik ich nie zajął. Aż szkoda mi sie dziadka zrobiło...